W odpowiedzi na Pani pismo z dnia 20 października 1916 roku zawiadamiamy, że miejsce pochówku poległego kadeta Waltera Peschke z 100. pułku piechoty zostało odnalezione.
Spoczywa on na cmentarzu wojennym nr 59 (droga Biecz–Binarowa) w grobie nr 987.
Do pisma załączony jest szkic lokalizacyjny.
Ten wpis w dokumencie z 15 listopada 1916 roku zakończył dla Kriegsgräberabteilung Krakau sprawę o lakonicznej nazwie (pewnie takich spraw mieli tysiące) „Poszukiwania grobu Walter Peschke I.R.100”. Czy jednak zakończył?
Nie mogąc tego zaakceptować postanowiłem zrobić to, co wg mnie wydawało się niemożliwe, choć wiem, że są ludzie którzy to zrobili bardzo dokładnie, nie tak jak ja w pogoni tylko za jednym nazwiskiem. Przejrzałem 17 teczek korespondencji Kriegsgräberabteilung Krakau, 37 540 skanów. I znów serce zabiło mi mocniej, gdy zobaczyłem „Löbliches Militärkommando…” i list pisany odręcznie charakterystycznym pismem podpisany „Anna Peschke”. Ileż ta kobieta miała w sobie determinacji, jak mocno musiała kochać Waltera, pokazuje i ten, jak się później okazało, ostatni jej list do KGA. Oprócz tego listu znalazłem jeszcze dwa inne dokumenty, które boleśnie pokazały realia tamtego czasu, mnie zaś nie odpowiedziały niestety na najbardziej nurtujące pytanie, które padnie na koniec historii Waltera Peschke.
Jednak nim dojdziemy do odnalezionych trzech ostatnich dokumentów pora podsumować co wiemy do tej pory. Dokumenty jakie dostała Anna Peschke informują, że jej syn spoczywa na cmentarzu wojennym nr 59 (przy drodze Biecz–Binarowa) w grobie nr 987. Dziś wiemy ze spisów, że kadet aspirant Walter Peschke spoczywa w grobie nr 65 na cmentarzu wojennym nr 106 w Bieczu przy Farze. Sami widzicie, że sporo się tutaj nie zgadza i spróbuję to wyjaśnić i rozwikłać. Ta część wpisu o Walterze będzie jednak zasadniczo oparta na jednym dokumencie, mojej analizie posiadanych informacji i tym co po 110 latach można jeszcze zweryfikować poprzez historię miejsc i osób zapisaną w pamięci potomków.
Cmentarz wojenny nr 59
Jeśli ktoś nie śledzi moich wpisów, nie zna odrobinę więcej faktów o zachodniogalicyjskich cmentarzach wojennych łatwo pomyśli, że zapis ten to ewidentny błąd i pomyłka, wszak cmentarz wojenny nr 59 nie leży przy drodze Biecz – Binarowa, a na stokach Magury Małastowskiej. W okresie w którym wysłano pani Annie Peschke odpowiedź o lokalizacji grobu jej syna, używano jednak nadal starej numeracji cmentarzy, tzw okręgowej. Numeracja ta dotyczyła cmentarzy w obrębie jednego okręgu cmentarnego i obecny cmentarz wojenny nr 59 Przysłup to, wg tej numeracji, cmentarz nr 2 w okręgu pierwszym. W okręgu trzecim, w którym znajdował się m. in. Biecz, próżno w wykazie cmentarzy szukać cmentarza wojennego o pierwotnym nr 59. Co ciekawe dla wielu miejsc w okręgu cmentarnym Gorlice są dokładne mapy z rozmieszczeniem mogił pierwotnych i na ich podstawie można nawet dziś zobaczyć, gdzie dany żołnierz został pochowany pierwotnie (najczęściej to miejsce, w którym dosięgła go śmierć), niestety dla Biecza i okolic takich dokumentów w Archiwum Narodowym nie ma.
Wiem, że taka dokumentacja była, na co wskazuje pismo Johana Brody z 27 sierpnia 1916 roku adresowane do Dowództwa w Krakowie. W dokumencie tym, dowódca III Oddziału Oczyszczania Pobojowisk informuje o wysłaniu dokumentów do rejestracji grobów wraz z wykazem zwłok (!), oraz że niekompletne dokumenty nadal są spisywane i mogą zostać wysłane dopiero za 3 tygodnie z powodu hospitalizacji Tomasa Oplockiego, który przeprowadzał wykopaliska i rejestrację grobów.

Jak pisze dalej Johan Broda:
Obecność jego [Oplockiego] przy grobach jest absolutnie konieczna do rejestracji wpisów, a nie udało się znaleźć zastępstwa, wnosi się o przedłużenie terminu składania brakujących akt sekcyjnych.
Należy zauważyć, że wydział III pracował z pewnymi trudnościami , ponieważ nie dysponował szkicami map z zarejestrowanymi grobami (powiat Gorlice) i otrzymał je dopiero podczas bieżących wpisów w terenie.
To pismo, mimo że nie związane bezpośrednio z Walterem daje obraz tego co działo się w czasie poszukiwań jego grobu. Dzień po napisaniu powyższego dokumentu, ten sam dowódca III OOP informuje w osobnym piśmie, o odnalezieniu grobu Waltera na cmentarzu przy drodze Biecz-Binarowa. Gdyby w Archiwum Narodowym te mapy się zachowały, byłoby dużo łatwiej prowadzić rozważania – pozostaje niestety tylko łączenie szczątkowych informacji archiwalnych i współczesnej wiedzy.
Do grudnia 1916 roku w okręgu III Gorlice z Hansem Mayrem współpracował wspomniany Thomas Oplocký, który bardzo sumiennie podchodził do swoich obowiązków i z zachowanego dokumentu wynika, że inwentaryzacji mogił pilnował bardzo pieczołowicie. Dla Biecza zachowała się jedynie jedna mapa na której widnieje podpis Oplockiego, niestety pokazuje tylko mogiły lub cmentarze pierwotne, które włączono do cmentarza na Wilczaku, czy na cmentarze nr 105 i 109, nie ma na niej śladu cmentarza przy drodze Biecz – Binarowa.

A jednak taka nekropolia była w okolicach Biecza, gdyż wymienia ją sporządzony 25 stycznia 1917 roku dokument jakim jest plan cmentarza wojennego nr 106 w Bieczu, na którym zaznaczono, że cmentarz wojenny nr 59 zostanie przeniesiony na powstający cmentarz nr 106!

Oznacza to, że jeszcze pod koniec stycznia 1917 roku cmentarz wojenny nr 59, wskazany Annie Peschke w piśmie z 15 listopada 1916 roku, był samodzielnym cmentarzem. Oznacza to również, że nie został ekshumowany przed wysłaniem pisma do Cieszyna, dlatego zastanawia mnie pewność identyfikacji mogiły, gdy wcześniej bazując na informacjach praktycznie naocznych świadków pochówku Waltera (w listach matki i brata wymienia się konkretne nazwiska osób) w czasie prowadzonych w okolicy ekshumacji nie odnaleziono go. Moje wątpliwości potwierdza jeden z trzech znalezionych ostatnio dokumentów – kolejne pismo Johana Brody do KGA Kraków będące odpowiedzią na zapytanie dowództwa z Krakowa czy, oraz kiedy, może nastąpić ekshumacja Waltera Peschke.

Dowódca III Oddziału Oczyszczania Pobojowisk informuje 1 grudnia 1916 dowództwo w Krakowie, że :
Do C.K. Komendy Wojskowej w Krakowie, Oddział Grobów Wojennych w Krakowie
Sękowa, dnia 1 grudnia 1916.
Ekshumacja może zostać przeprowadzona w dowolnym momencie, jednak nie ma gwarancji, że poszukiwana osoba rzeczywiście tam spoczywa – ponieważ, jak wynika z wcześniejszej korespondencji w tej sprawie, istnieją dwie sprzeczne ze sobą informacje: jedna to oświadczenie chłopki z punktu opatrunkowego, zgodnie z którym ciało tam spoczywa, a druga to informacja, że zwłoki te zostały już poddane oględzinom przez brata poległego i uznane za niebędące zwłokami Waltera Peschke.
Widać wyraźnie z dokumentu, że Johan Broda studził nadzieje matki, choć sam wcześniej podał lokalizację tej mogiły to z przytoczonego wyżej dokumentu widać, że wcale nie ma takiej pewności, a przecież to on napisał 28 sierpniu 1916:
Meldunek uzupełniający, sporządzony po przejrzeniu akt gminnych w Bieczu. Grób kadeta aspiranta Waltera Peschke został ustalony. Spoczywa on na cmentarzu nr 59 (droga Biecz–Binarowa) w grobie nr 987.
Johan Broda
Ostatni list matki


Czcigodne Dowództwo Wojskowe
Otrzymałam od Waszej Wysokości zawiadomienie, że grób mojego syna, kadeta–aspiranta Waltera Pesche, został odnaleziony i znajduje się na cmentarzu nr 59 przy drodze Biecz–Binarowa, w grobie nr 987.
Uprzejmie pytam, czy mój syn spoczywa w grobie pojedynczym, abym mogła dokonać ekshumacji jego ciała. Zezwolenie na to otrzymałam już swego czasu, gdy po pierwszym szkicu chciałam dokonać ekshumacji i przewiezienia mojego dziecka; wówczas mój syn był tam z trumną i ekshumowano wiele zwłok, wśród których oczywiście mojego dziecka nie było.
Czy muszę teraz ponownie starać się o zezwolenie, czy też wystarcza jeszcze to poprzednie?
Uprzejmie proszę o rychłą odpowiedź; mam nadzieję wówczas przyjechać, ponieważ będę miała moje biedne dziecko tutaj.
Z najlepszym podziękowaniem i wyrazami szacunku
Anna Pesche
Cieszyn, 20 XI 1916 r.
Napisany niespełna tydzień po sporządzeniu przez KGA dokumentu o miejscu spoczynku Waltera, raptem pięć dni po wysłaniu go z Krakowa do Cieszyna. Anna Peschke znów pełna nadziei pisze do Kriegsgräberabteilung Krakau w sprawie sprowadzenia zwłok swojego „biednego dziecka”. Z tego listu jasno wynika, że posiadała już wcześniej stosowne dokumenty by sprowadzić ciało Waltera do Cieszyna. W liście znajdujemy też potwierdzenie faktu uczestniczenia w ekshumacjach w okolicach Biecza jej starszego syna Hansa Peschke. Tyle trudu, tyle zabiegów by sprowadzić i pochować ukochanego syna w rodzinnej miejscowości, by móc kiedyś spocząć u jego boku. Taki ból, a równocześnie nadzieja, w czasie wojny towarzyszył setkom tysięcy kobiet, żon, matek, tysiące z nich nigdy nie dowiedziało się nawet gdzie spoczywają ich bliscy, ale czy wiedza jaką posiadała Anna Peschke czyniła jej ból mniejszym? Nie sądzę.
Cmentarz przy drodze Biecz – Binarowa
Opisując cmentarz wojenny nr 110 w Binarowej wspominałem, iż Joachim Mach pokazał mi miejsce, w którym był szpital polowy w maju 1915 roku i wskazał gdzie wykonano zdjęcia mogił podpisane „groby w okolicach Binarowej” i „przeniesione groby w okolicach Binarowej”.

Nie miałem pojęcia wtedy o historii Waltera Peschke, a gdy piszę teraz te słowa mam ciarki na plecach, bo wg mnie byłem wtedy na miejscu cmentarza wojennego nr 59 i wiele na to wskazuje, że byłem w miejscu, gdzie udzielano pomocy Walterowi i gdzie Walter zmarł.

Analizując spis poległych dla bieckiego cmentarza nr 106 zwróciłem uwagę na mogiły ekshumowane na ten cmentarz z Binarowej. Jedna z takich mogił była mogiłą Waltera i spoczywającego obok niego nieznanego żołnierza armii austro-węgierskiej – obu ekshumowano z Binarowej z Winnicy. Poszukiwania Winnicy nie doprowadziły mnie do konkretnego miejsca, ale indeksacja poległych z bieckich nekropolii, sporządzona dla mnie przez Magdę Szczygieł na podstawie austro-węgierskich spisów pochowanych, pokazała coś ciekawego.

Żołnierze z mogił pierwotnych od nr 260 do 268 (osiem mogił czyli tyle ile było na cmentarzu nr 59!) pochowani byli na gruntach należących do Marie Tomalskiej (żony Franciszka Tomalskiego – właścicieli domu, w którym miał być szpital polowy), Władysława Długosza, Winnicy i Katarzyny Przybyłowicz. Co ciekawe Walter Peschke został ekshumowany z tego samego grobu pierwotnego co Franz Toth z HIR 11, a w dokumentach dotyczących poszukiwań Waltera cały czas przewija się informacja o pochowaniu dwóch żołnierzy w tym samym grobie i jednym z nich miał być właśnie Walter – choć wg mnie to nie Toth spoczywał razem z Walterem na cmentarzu nr 59/III. Poza tym patrząc na numerację grobów, mogiła pierwotna nr 263 znajdowała się między gruntami Tomalskich (Biecz) i Przybyłowiczów (Binarowa), z pozoru nie jest to spójne i wyklucza jeden cmentarz, ale moim zdaniem jest to błąd zapisu nieświadomego kancelarzysty. Do dnia dzisiejszego miejsce w którym był cmentarz uwidoczniony na fotografii z ANK to niemal styk Biecza i Binarowej (formalna granica oddalona jest obecnie od tego miejsca o jakieś 400 metrów), dlatego też poprosiłem ponownie Joachima o pomoc w ustaleniu, czy w tym rejonie nie mieszkali oprócz Tomalskich Przybyłowiczowie. Nawet nie spodziewałem się, że odpowiedź może być aż tak oczywista, ale spójrzcie sami.

Jak widać Tomalscy i Przybyłowiczowie mieszkali obok siebie, w dokumentach bieckiego posterunku żandarmerii wymienia się panią Marię Przybyłowicz, jako tą która zeznawała o miejscu pochówku aspiranta Peschke, w dokumentach zaś zapisano Katarzynę. Jednak często spotyka się sytuację, że do kogoś zwracamy się innym imieniem niż ma zapisane w dokumentach, stąd ta rozbieżność nie jest dla mnie niczym co dyskredytuje te informacje. Cmentarz był na gruntach Przybyłowiczów, leżał przy drodze Biecz-Binarowa, w okolicy wg opisów gen. Latinika przechodził 4 maja 1915 roku właśnie 100 I.R. i walczył z broniącymi się Rosjanami na wzgórzach powyżej domu Tomalskich. W dokumentach wspomina się tylko jeden cmentarz przy drodze do Binarowej i tylko ten jeden został uwidoczniony na fotografii zachowanej w Archiwum. Mnie te poszlaki przekonują do tezy, że na zdjęciu faktycznie widzimy cmentarz nr 59 – wiem liczba grobów na fotografii nie zgadza się z zapisem, ale zdjęcie powstało z całą pewnością przed styczniem 1917 roku, najprawdopodobniej w maju lub czerwcu 1916 roku. Na zdjęciu widać przekwitłe mlecze, a jego niski numer w opisie świadczy, że było wykonane w okresie inwentaryzacji miejsc pochówków, czyli nie później niż w 1916 roku. Powiększanie cmentarzy nie jest niczym nadzwyczajnym. Cmentarz nr 106 w Bieczu, na planie którego w styczniu 1917 roku zanotowano informację o cmentarzu nr 59, jest znacznie większy niż przewidywano tworząc plan, co oznacza, że po styczniu 1917 roku musiano odkryć znacznie więcej zwłok niż się spodziewano.
Dwaj kadeci
Wiemy, że w połowie grudnia 1916 roku ciało Waltera Peschke nadal znajdowało się na cmentarzu przy drodze Biecz-Binarowa, wiemy również, że pod koniec stycznia 1917 roku cmentarz ten nie został jeszcze ekshumowany, a cmentarz przy bieckiej Farze został dość znacznie powiększony po dacie jaka widnieje na jego projekcie ze stycznia 1917 – zwiększył nie tylko swoje wymiary, ale też zostały zapełnione na nim pola w styczniu opisane jako „rezerwowe”.

Jak wiecie z wcześniejszych listów Anny Peschke i dokumentów Kriegsgräberabteilung w trakcie poszukiwań grobu jej syna pojawiała się informacja o mogile, w której miało być pochowanych dwóch kadetów (w tym Walter). Jak wspominałem wyżej dzięki indeksacji poległych zrobionej dla mnie przez Magdę Szczygieł mam możliwość listowania spisów poległych wg różnych danych, a to w tym wypadku pozwoliło mi na wysnucie tezy, że mimo, iż Franz Toth z HIR 11 wg dokumentów został ekshumowany z tej samej mogiły pierwotnej co Walter Peschke, to jednak moim zdaniem nie leżał on w jednym grobie z Walterem, spoczywał tam inny żołnierz który obecnie również na cmentarzu wojennym nr 106 spoczywa obok Waltera. W mogile 64 na części oficerskiej pochowano NN żołnierza austro-węgierskiego ekshumowanego z grobu z „Winnicy”, jednak numer grobu pierwotnego 267 wskazuje, iż mogiła ta była na gruntach pani Przybyłowicz (nr 265, 266 i 268). Skoro w mogile leżało dwóch kadetów, i nie można było rozpoznać Waltera, to czemu rozpoznano honveda Franza Totha który nie był kadetem? Sądzę, że w sporządzonej dokumentacji jest jakiś błąd w zapisie bądź numeru grobu, bądź nazwy gruntu na którym grób pierwotny się znajdował (błędów w zapisach dotyczących lokalizacji gruntów znalazłem kilka dla cmentarzy bieckich). Wydaje mi się również oczywiste, że to właśnie na kwaterze oficerskiej pochowanoby drugiego z nierozpoznanych kadetów aspirantów, skoro leżeli w jednej mogile.
Nadzieja umarła ostatnia?


Kraków, dnia 12 grudnia 1916.
W odpowiedzi na Pani pismo z dnia 20 listopada 1916 r. informuje się, że na podstawie odnośnego wniosku do dowództwa wojskowego ekshumacja może zostać przeprowadzona w dowolnym momencie, o ile tożsamość zwłok zostanie ustalona. [wykreślone: Nie ma jednak żadnej gwarancji, że osoba poszukiwana jest tożsama z osobą pochowaną w tym miejscu.] Tak jak jednak wcześniej.
[wersja oryginalna]
Korespondencja w tej sprawie dowodzi, że mamy do czynienia z dwiema sprzecznymi relacjami. Relacją chłopki z punktu opatrunkowego, według której jej syn został tam pochowany, oraz [relacją] brata poległego, który zbadał już zwłoki i stwierdził, że nie są tożsame.
[wersja po poprawkach ołówkiem]
Korespondencja w tej sprawie dowodzi, że zachodzi sprzeczność między wypowiedzią chłopki, zgodnie z którą jej syn został pochowany w punkcie opatrunkowym, a wypowiedzią brata poległego, który już zbadał zwłoki i określił je jako nietożsame”.
Dokument KGA (najprawdopodobniej ostatni w tej sprawie) nie pozostawia złudzeń. Anna może zabrać ciało syna do domu, jednak pod warunkiem ustalenia „tożsamości” zwłok i ten sam dokument jasno stwierdza, że takiej pewności w identyfikacji nie ma. Dla mnie zatem wynika z niego, że tak naprawdę dokument ten nie jest zgodą na ekshumacje, bo warunki w nim postawione nie mogły być spełnione. Nie znalazłem żadnych innych dokumentów świadczących o dalszej korespondencji między Anną a KGA, z posiadanych dokumentów i spisów poległych pochowanych na bieckich nekropoliach wynika, że Walter spoczął w miejscowości w której zginął, więc nie mogło spełnić się pragnienie matki, by ona mogła spocząć obok swojego ukochanego syna. Pochowanym obok niego NN żołnierzem może być ów drugi, również niezidentyfikowany kadet, bo z jakiegoś powodu zdecydowano się go pochować na tym honorowym miejscu.
Co mnie najbardziej porusza w tej całej historii?
Po pierwsze niesłychana determinacja matki by odnaleźć ciało syna. Kilkanaście lat wcześniej ta sama Anna Peschke traci męża, który umiera nagle i został pochowany z dala od Cieszyna, następnie w 1915 roku do niewoli trafia Wilhelm Peschke, a Walter zostaje uznany za rannego. O jego śmierci matka dowiaduje się z gazety i od tej pory nie ustaje w wysiłkach by to swoje ukochane i najmłodsze dziecko sprowadzić do rodzinnego miasta.
Po drugie porusza mnie chęć sprowadzenia zwłok syna, która wynikała przede wszystkim z miłości do dziecka, z uczucia potwornego bólu po jego stracie i z olbrzymiej tęsknoty. Chciała tak po ludzku móc odwiedzać jego grób, a kiedyś spocząć razem z nim w jednej mogile. Przeglądając teczki korespondencji KGA znalazłem dokument z 28 stycznia 1918 roku dotyczący innego żołnierza, chorążego Franza Edlera von Hubáčeka sporządzony w Pradze.

W nawiązaniu do pisma nr 167/17 z dnia 8 października 1917 r. ponownie podaje się do wiadomości, że w drodze protokolarnego przesłuchania jednego szeregowca i jednego podoficera, obydwu z c.k. 21 pułku piechoty, ustalono, iż
chorąży Franz Edler von Hubáček
został ranny postrzałem w brzuch na południowy wschód od Wyrchni, w pobliżu Gladziszowa, dnia 17 lutego 1915 r., i zmarł podczas udzielania mu pomocy medycznej.
Ojciec poległego, pan generał-major Edler von Hubáček, ponawia swoją pilną prośbę, aby na cmentarzu w Gladziszowie przeprowadzono dokładne poszukiwania grobu jego syna, chorążego Franza Edlera von Hubáčka z c.k. 21 pułku piechoty, ponieważ ustalenie, czy zginął on, czy też przeżył, jest konieczne m.in. ze względu na dalszą wypłatę ubezpieczenia na życie.
Poraziła mnie ostatnia część dokumentu, pan generał szukał grobu syna by uzyskać wypłatę odszkodowania, kasjerka z dworca kolejowego w Cieszynie szukała syna by móc w przyszłości zostać pochowaną obok niego…
Szukając śladów rodziny Peschke dowiedziałem się dość sporo na jej temat. Pomijając całą historyczną otoczkę, która jednak zdeterminowała taki, a nie inny los Anny, Wilhelma i Hansa Peschke, już po pobycie w Cieszynie (bo miasto to odbierałem tak jak wyglądałoby w 1915 – jako całość, bez podziału na narodowe części) w moim sercu powstała myśl, która mnie nie opuszcza do teraz. W oczach matki musiała to być niewyobrażalna tragedia nie móc sprowadzić zwłok syna do domu, jednak patrząc na dalsze losy Anny i braci Waltera jest przewrotnością losu fakt, że to co wtedy nie mogło się dokonać spowodowało, że teraz – przynajmniej dla mnie – Walter, choć na obcej ziemi, to jednak otoczony jest troską i pamięcią, przynajmniej moją. Nie udało mi się odnaleźć grobu Anny Peschke, nie udało mi się odnaleźć grobu brata Waltera Wilhelma (nie wiem nawet kiedy zmarł i gdzie), odnalazłem jedynie informacje o tym gdzie zmarł i został pochowany Hans Peschke. Jeśli Anna zmarła przed 1945 rokiem w Cieszynie to mogła spocząć na wieczność z synem, jeśli jednak wojenna zawierucha wygnałaby ją po 1945 roku z Cieszyna po raz drugi straciłaby syna, tym razem bezpowrotnie.
Ostatnie pytanie
To co napiszę dalej jest dla mnie osobiście najtrudniejszą częścią tej historii i pytaniem na które zapewne nie poznam nigdy odpowiedzi. Przewrotny los zadecydował, że Anna, choć wiedziała gdzie zginął jej syn i miała wystarczającą wiedzę i determinację, nie sprowadziła ciała syna do domu.
Czy Anna Peschke była choć raz na grobie swojego ukochanego, biednego dziecka, Waltera?
Gratuluję determinacji i podziwiam zaangażowanie w analizę tematu, któremu poświęciłeś pół roku.
Historia napisana na nowo. Brawo!!
Piękne, szlachetne działanie, pasja i szlachetne pobudki w dociekaniu prawdy. Dziękuję i gratuluję!
Dziękuję. Za pracę i za opowieść.