Kloster Bruder Andreas Pyznar

Tak w spisie poległych sporządzonym przez Kriegsgräberabteilung (KGA) w Krakowie dla cmentarza wojennego nr 108 w Bieczu opisano grób nr 29. Mogiła pojedyncza, na dziedzińcu Klasztoru Franciszkanów obok mogiły nieznanego żołnierza C.K. i grobu Maryana Wawro z 57 I.R.

Fragment spisu poległych wykonanego przez KGA – zasoby ANK

Ten cichy grób nie dawał mi spokoju. Od czasu gdy pisałem na blogu o bieckim cmentarzu obok Klasztoru Reformatów minęło trochę czasu, kilkukrotnie patrzyłem w dokumenty by dociec coś więcej o bracie pochowanym na dziedzińcu klasztoru, jednak kronika klasztorna w części poświęconej opisowi okupacji rosyjskiej nie wspomina ani słowem o bracie Andrzeju Pyznarze. W sierpniu i październiku poprowadziłem z Magdą Szczygieł dwa spacery po bieckich nekropoliach i zawsze na cmentarzu nr 108 zadawałem pytanie dlaczego pochowano go właśnie tutaj i ujęto w spisie poległych. Podobno w październiku zadając to pytanie spojrzałem wymownie na Magdę, a ona podjęła wyzwanie.

Nieświadom tego, że kronika klasztoru posiada różne „rozdziały” skupiłem się tylko na opisie tego co działo się w konwencie w czasie wojny i opisał to w kronice ojciec Witalis Kapuśnik. Magda zaś podesłała mi inny fragment kroniki i wtedy ponownie spojrzałem na plan cmentarza sporządzony przez Hansa Mayra i znalazłem odpowiedź na swoje pytanie.

Brat Jędrzej Pyzner

W dokumentach Kriegsgräberabteilung zanotowano jego nazwisko w brzmieniu Pyznar, ale patrząc na dokumenty należy raczej przyjąć, że nazywał się Pyzner. Wprawdzie fragment kroniki klasztoru mówiący o jego śmierci posiadam w lekko niewyraźnej kopii, ale inne żródło wyraźnie podaje jego nazwisko w brzmieniu Pyzner.

1915, dnia …. zakończył żywot doczesny br. Jędrzej Pyzner – urodzony w Zakliczynie – całe prawie życie w zakonie był kwestarzem i długie lata mieszkał w Bieczu. Cichy i pracowity mimo astmy zawsze pracę wynalazł w ogrodzie. W czasie inwazji 1914 roku piechotą uchodzi z klasztoru do Szymbarku. Wróciwszy w kilka tygodni później, mimo opieki lekarzy (klasztor zajęty na szpital dla rannych żołnierzy rosyjskich) rosyjskich życie zakończył – pochowany na cmentarni klasztornej obok żołnierzy. R. i. P.

Fragment kroniki klasztornej informujący o śmierci brata Pyznera – fotokopia udostępniona mi przez Magdę Szczygieł, oryginał przechowywany w zbiorach Archiwum Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych.



Tyle mówi o bracie Pyznerze kronika bieckiego klasztoru. Wspomina o nim również ofm Jan Pasiecznik w swojej książce „Kościół i Klasztor  Franciszkanów – Reformatów w Bieczu” pisząc, iż w obliczu zbliżających się wojsk rosyjskich konwent opuścili niemal wszyscy zakonnicy, a pozostali w nim jedynie Rajmund Ptak (wikary konwentu), brat Arnulf(Arnold?) i sędziwy brat Andrzej Pyzner – kronika notuje jedynie pierwszych dwóch wymienionych.

Ten sam Pasiecznik w swojej publikacji jeszcze dwa razy notuje obecność brata Pyznera w bieckim konwencie:

Z XIX-wiecznych kwestarzy należy wymienić braci: Leonarda Pawłowskiego, Ludwika Serafina, Andrzeja Pyznera i Marcelego Byrdziaka (…)

a następnie:

Bracia Serafin i Byrdziak pozostali w pamięci dzięki swojej szczególnej dobroci i uprzejmości, a Andrzej Pyzner przemieszkał w Bieczu kilkadziesiąt lat, prawie całe życie zakonne, najpierw jako kwestarz, a później jako zakrystian.

Przyznacie chyba, że jak na bezimiennie pochowanego brata klasztornego na cmentarzu wojennym informacji jest dość sporo.

Cmentarz wojenny nr 108

Opisując cmentarz przy klasztorze analizowałem spis poległych sporządzony przez KGA i projekt wykonany przez Hansa Mayra wykonany 18 lutego 1917 roku, jednak nie zwróciłem wtedy należytej uwagi na część projektu dotyczącą trzech grobów na dziedzińcu klasztoru.

Fragment projektu cmentarza wojennego nr 108 – zasoby ANK

 

Na tym fragmencie widzimy odręczne poprawki naniesione na projekt już po jego powstaniu zmieniające liczbę krzyży potrzebnych na groby żołnierskie. Cyfra „3” została zamieniona na „2” i dotyczy ona liczby krzyży typu „e” potrzebnych na groby żołnierzy austro-węgierskich. Jest tu jeszcze jedna ciekawa informacja, której wcześniej nie poświęciłem uwagi . Mayr na swoim projekcie przewidział 26 mogił rosyjskich (na cmentarzu żołnierskim za murem klasztoru) i 3 mogiły na dziedzińcu, gdzie w dwóch pierwszych miało spocząć czterech żołnierzy austro-węgierskich. Obecny cmentarz wojenny nr 108 obejmuje 26 mogił na cmentarzu za murem i 3 na dziedzińcu, przy czym przyjmuje się, że na całym cmentarzu spoczywa czterech żołnierzy CK, ale dwóch z nich spoczywa wraz z żołnierzami rosyjskimi, a na dziedzińcu jedynie Marian Wawro i jeden nieznany żołnierz CK. To już kolejny zwrot w kwestii pochówków na tym cmentarzu, na spacerach wspominałem o nieprawidłowym oznaczeniu mogiły rosyjskiej krzyżem łacińskim, a mogiły w której mają spoczywać dwaj żołnierze austro-węgierscy krzyżem lotaryńskim. 

Na prezentowanym fragmencie projektu należy zwrócić uwagę na zapis jaki jest umieszczony na mogile brata Pyznera:

Wenn soldat gleichartig auszuführen

jeśli żołnierz wykonać podobnie

Czy projektując cmentarz w 1917 roku Hans Mayr nie wiedział kim był Jędrzej Pyzner? Patrząc na zapis na planie widać, że miał wątpliwości czy spoczywa w nim żołnierz, jednak i dla tego grobu przewidział umieszczenie na nim krzyża swojego projektu, a zmiana nastąpiła później podobnie jak pozostałe zmiany naniesione na projekt. Brat Pyzner miał spocząć w grobie bez charakterystycznego „Mayrowego” krzyża, ale jak wiemy ze zdjęć krzyż ten na jego mogile jednak się znajdował i jest do tej pory. Najprawdopodobniej spowodowane to jest przebudowaniem mogiły Mariana Wawro, na której zamiast projektowanego krzyża wybudowano pomnik w kształcie kamiennej piramidy z pamiątkową tablicą. Moim zdaniem krzyż który się tam znajdował umieszczono na grobie brata Jędrzeja.

Pamięć

Postać brata Jędrzeja Pyznera intrygowała mnie od samego początku gdy zacząłem zajmować się nekropolią przy Klasztorze Franciszkanów w Bieczu. Czemu spoczywa w bezimiennej mogile? Policjanci z Biecza wykonując w maju 1920 roku spis cmentarzy w rejonie swojego posterunku grobów na dziedzińcu klasztoru w ogóle nie uwzględnili i trudno dociec dziś, czy nie wiedzieli o nich, czy też na żadnym z nich nie było wtedy imiennej tabliczki – osobiście skłaniam się do tego, że jeśli nawet wiedzieli o grobach na dziedzińcu nie traktowali ich jako części cmentarza, a na mogiłach nie było wtedy żadnych tabliczek imiennych. Niewiedzę policjantów łatwo wytłumaczyć, ale jak wyjaśnić milczenie współbraci ich brak pamięci? Nie wiem. Ojciec Witalis Kapuśnik piszący wojenną kronikę klasztoru był zapewne również autorem wpisu dotyczącego śmierci brata Pyznera, a przecież ojciec Kapuśnik w latach 1911-1917 był gwardianem Klasztoru w Bieczu, a więc doskonale wiedział kto spoczywa w tej mogile. O ile mogę zrozumieć, że z jakichś względów nie chciano w czasie wojny oznaczyć imiennie mogiły (z zapisów w kronice wynika, że brat Pyzner wrócił do klasztoru z Szymbarku, a to oznaczałoby że przeszedł przez linie frontu ze strony austro-węgierskiej na rosyjską), to po wojnie takie imienne upamiętnienie współbrata powinno być rzeczą oczywistą. W swojej książce ofm Jan Pasiecznik wspomina iż brat Andrzej Pyzner przeżył w Bieczu kilkadziesiąt lat i był jednym z XIX wiecznych kwestarzy tego konwentu. Czytając kronikę bieckiego klasztoru rzuca się w oczy fakt, iż druga połowa XIX wieku to dla braci Franciszkanów okres rozkwitu konwentu. Począwszy od co najmniej 1860 roku w klasztorze prowadzono bardzo szerokie prace budowlano-modernizacyjne, jak również dbano o zakup i dobrostan przedmiotów do sprawowania kultu w kościele. Kronika wyraźnie informuje o zakresie i kosztach podjętych prac. Po 1860 roku w konwencie wyremontowano dach (w czasie remontu na strychu odkryto m. in. 25 monet z 1800 roku, znaleziono również dachówkę z wyrytą datą 1665).

Fragment kroniki klasztornej – fotokopia udostępniona mi przez Magdę Szczygieł, oryginał przechowywany w zbiorach Archiwum Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych.

Znalazłem zapiski o co najmniej dwukrotnym pobieleniu świątyni, odmalowaniu ołtarzy i balasek, w 1903 roku sprowadzono nowe organy, w 1905 roku wybudowano schody i mostek wiodące do klasztoru od strony miasta (w trakcie ostatniego spaceru jeden ze spacerowiczów odkrył na nich wyrytą datę 1919, której nigdy wcześniej nie zauważyłem, a informuje ona najprawdopodobniej o dacie wykonanie na schodach poręczy).

Fragment kroniki klasztornej – fotokopia udostępniona mi przez Magdę Szczygieł, oryginał przechowywany w zbiorach Archiwum Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych.

Kronika notuje, iż dla kościoła zakupiono w tym czasie kilka obrazów, srebrne kielichy, wyremontowano stacje drogi krzyżowej, dzieciniec przed kościołem wybrukowano. Są również wzmianki o modernizacji części mieszkalnej klasztoru, m. in. podniesiono ściany konwentu o 2 metry, zainstalowano piece w celach braci (jeśli wcześniej mieszkali oni w całkowicie nieogrzewanych pomieszczeniach w okresie zimowym musiała to być prawdziwa katorga, gdyż kronika wspomina o mrozach rzędu 25-30 stopni w niektórych latach), wyremontowano kuchnię, naprawiano budynki gospodarcze gdzie wymieniano np gont, wyremontowano ogrodzenie konwentu (tu kronika informuje o zatargu z mieszkańcami okolicznych domów, którzy nie chcieli wyrazić zgody na remont murów). Czytając kronikę ma się wrażenie, że ten okres to prawdziwy rozkwit Klasztoru Franciszkanów w Bieczu, a brat Jędrzej jako kwestarz musiał mieć w tym swój współudział. Zakładając nawet, że jego kwesta ograniczała się jedynie do zapewnienia współbraciom potrzebnych płodów rolnych, to brat Jędrzej Pyzner nie był anonimowym współbratem. Jeśli po śmierci zapomnieli o nim bracia zakonni to niestety nie wystawia im to dobrego świadectwa. Czy w księgach klasztornych zachowały się jeszcze jakieś informacje o bracie Pyznerze nie mam pojęcia, jednak spróbuję dotrzeć do braci Franciszkanów i poszukać informacji o nim.

P.S.

Fragment kroniki klasztornej – fotokopia udostępniona mi przez Magdę Szczygieł, oryginał przechowywany w zbiorach Archiwum Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych.




Przy okazji w kronice znalazłem zapis który, wbrew powszechnej opinii nie tylko w Bieczu, wystawia części rosyjskiego wojska pochlebną opinię. Już we wpisie o śmierci brata Pyznera czytamy, iż był on pod opieką rosyjskich wojskowych lekarzy, ale również w części kroniki która opisuje przebieg okupacji przeczytamy, iż lekarze rosyjscy nieśli pomoc cywilom zarówno w postaci lekarstw jak i wykonywania zabiegów. Jak widać na każdej wojnie i po każdej stronie konfliktu trafiają się i ludzie i bestie. Niestety tych drugich wojna ośmiela i najczęściej zapewnia bezkarność, a o pierwszych zapomina.

*zdjęcie tytułowe zostało wykonane przez pana Ryszarda Zaklukiewicza pod koniec lat 80 XX i pochodzi z moich zbiorów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.