Wpis ten pierwotnie został przeze mnie zamieszczony 12 listopada na moim profilu na facebooku. W wyniku dyskusji jaka się pod nim wywiązała w komentarzach postanowiłem utrwalić ten wpis i w tym miejscu, bo nie ma we mnie zgody na zakłamywanie historii – zwłaszcza w Bieczu. W komentarzach pan Piotr Matys pisał, że „w Bieczu są silne podstawy by sądzić, że Marian Wawro był legionistą” i tą podstawą jest właśnie tablica na jego grobie. Z całym szacunkiem dla Pana profesorze, to właśnie to Pana stwierdzenie przekonało mnie, że tej tezie (dziwnej zwłaszcza w Pana przypadku) należy dać stanowczy odpór. Do tekstu poniżej dodam tylko jedno – Mariana Wawro przyjęto do 57 IR 14.10.1914 roku i jest to wpisane w księdze przyjęć tego pułku (oczywiście dotarła do tej informacji Magda Szczygieł, a jej doskonały wpis z linkami do źródeł znajdziecie tutaj).
W dniu wczorajszym dwukrotnie przeczytałem zamieszczony na portalu Gazeta Gorlicka artykuł o 107 rocznicy odzyskania niepodległości i uroczystych obchodach w Bieczu. Po przeczytaniu artykułu pierwszy raz, musiałem sprawdzić, czy wzrok nie płata mi figli. Po drugiej lekturze artykułu zamieściłem pod nim dwa komentarze, ale dziś znów dwukrotnie czytając ten artykuł nie znalazłam żadnej różnicy w prezentowanych treściach, więc nie mogę tego historycznego gniota zostawić bez komentarza.
Pan redaktor Lech Klimek swoim nazwiskiem podpisał się pod takim sformułowaniem:
„Po Mszy uczestnicy złożyli kwiaty na grobie Czesława Mariana Wawry – legionisty z oddziałów Józefa Piłsudskiego.”
Biecz to miasto obrosłe w legendy i bajki. Już w 1939 roku wybitny bieczanin Witold Fusek poświęcił tym legendom jeden z rozdziałów swojej książki „Biecz i dawna ziemia biecka na tle swych legend, bajek, przesądów i zwyczajów”, jednak bajki o Marianie Wawro wtedy jeszcze w Bieczu nie znano.
Kim był Marian Wawro?
Wg tablicy umieszczonej na jego grobie „LEGIONISTA POLSKI I OFICER WOJSK AUST”, urodzony 10 lutego 1897 roku w Zborowicach „Zginął 4 maja 1915 koło Biecza w ofierze dla Polski”.
A co mówią na ten temat dokumenty?
Zacznijmy od tego który najłatwiej znaleźć i sprawdzić, a więc od austro-węgierskiego spisu pochowanych na cmentarzu wojennym nr 108 w Bieczu. W spisie tym w grobie nr 27 pochowano Kadeta Aspiranta Mariana Wawro z 57 I.R. który zmarł 7 maja 1915 roku. Kolejny dokument dostępny w Archiwum Narodowym w Krakowie to karta ewidencyjna poległych na której zapisano również, że był żołnierzem 57 I.R. (tzw. pułku tarnowskiego) został pochowany na cmentarzu nr 40 w 3 okręgu cmentarnym w mogile nr 870, a na karcie zanotowano najpierw, że miał na imię John, jednak w wyniku kwerendy dokumentów spływających do KGA poprawiono jego imię na „Marian”, dopisano datę śmierci „7 maja 1915” roku i stopień wojskowy „Kadet Aspirant” .
Tak, mamy zapis w Verlustliste Nr 228/1915 Wawro Czesław Marian KdtAsp. IR. Nr 57 2./9. Marschkomp. Tot (2./5. – 5./6. 1915). Jak widać co do jego daty śmierci nie było pewności w trakcie publikowania listy.
Gdyby jeszcze było mało informacji o Marianie Wawro polecam wpis na forum austro-wegry.eu gdzie KG bardzo jasno i klarownie przedstawił i opisał dokumenty z Archiwum Narodowego w Krakowie i zajął się również wątkiem „legionowym”.
Nie wiem kto był inspiratorem powstania artykułu, jednak osoba podpisująca się pod nim bierze na siebie odpowiedzialność za ten artykuł. Tak więc kieruję zapytanie do pana redaktora Lecha Klimka, czy pisząc bzdury o „legioniście Piłsudskiego” zadał sobie trud wpisania choćby w Wikipedię słów „legiony Piłsudskiego”? Z pewnością nie, bo wtedy chyba nie autoryzowałby swoim nazwiskiem historyczną bzdurę, jakoby to Legiony brały udział w bitwie pod Gorlicami.
Mam też pytanie do pana Burmistrza, Przewodniczącego Rady Miasta Biecz, Dyrektora Bieckiego Centrum Kultury, a przede wszystkim do Dyrektora Szkoły Podstawowej nr 1 w Bieczu, czy nie jest Wam drodzy Państwo wstyd firmować swoim nazwiskiem takich bzdur? Mam nadzieję, że zwrot użyty w artykule Gazety Gorlickiej to tylko wymysł redaktora i takie słowa nie padły faktycznie na uroczystości. Jeśli ten zwrot jednak był użyty publicznie to jest to przerażająca ignorancja. Nawet jeśli to tylko redakcyjne sformułowanie to dyrektorowi szkoły nie przystoi milczeć w sytuacji, gdy zamiast wiedzy przekazuje się kłamstwo, nieprawdę, zwyczajną bzdurę w imię głupio pojętego patriotyzmu.
I musze się jeszcze odnieść do jednej cześci artykułu, a mianowicie słów pana Burmistrza na temat cmentarzy wojennych na terenie miasta które wprawdzie słabo słyszalne na nagraniu, ale jednak padają w 33 sekundzie materiału video:
„należy pamiętać (…) o żołnierzach którzy tutaj spoczęli podczas pierwszej wojny światowej…”
Drodzy włodarze miasta Biecz, tak należy pamiętać o tych żołnierzach, nie szukać na siłę legionistów, a zająć się cmentarzami na ziemi bieckiej. Nie dziwi mnie, że uroczystości odbyły się na dziedzińcu klasztoru przy grobie Mariana Wawro, gdyż w Bieczu nie wstyd pójść jedynie na cmentarz wojenny nr 109 przy kinie Farys i to tylko pod warunkiem, że na tym cmentarzu usytuowanym najbliżej komendy policji akurat nie trwa libacja. Nawet właściwy cmentarz przy klasztorze to obraz nędzy i rozpaczy, a do jego restauracji potrzeba najmniej środków spośród wszystkich bieckich cmentarzy. Cmentarz nr 106 przy Farze, oprócz skandalicznego zagubienia bramki wejściowej w czasie remontu, oprócz zrobienia z oryginalnych steli nagrobnych schodu wejściowego na cmentarz, to przede wszystkim zdewastowane mogiły na prawie każdym tarasie nekropolii, a najbardziej zdewastowana część to ostatni czwarty taras, gdzie spoczywają koledzy Mariana Wawro z 57 I.R., ale też żołnierze z 56 I.R. (wadowickiego), 20 I.R. (nowosądeckiego) i 100 I.R. (cieszyńskiego). Od lat na cmentarzach pierwszowojennych nie dzieje się w gminie Biecz nic – tak, wiem o remoncie w Rożnowicach o którym lepiej milczeć niż się chwalić i obecnie trwającej odbudowie w Racławicach (zobaczymy efekt, bo obserwując stan prac po pierwszym bardzo pozytywnym podejściu do nich mam coraz więcej uwag i obaw). Harta, Wilczak, cmentarz przy Farze to prawdziwie POLSKIE cmentarze.
Gdybyście Panowie zechcieli choć raz przyjść na organizowane przeze mnie spacery może przestalibyście szukać na siłę legionistów, a zaczęli wreszcie patrzeć na te nekropolie jak na cmentarze własne, nie obce. Biecz to nie tylko kat, wieża ratuszowa, mury, muzea, czy Kromer Festiwal, Biecz to prawdziwa historia która nie potrzebuje bajek, legend i koloryzacji. Biecz to mogiły 782 żołnierzy poległych w latach 1914-1915 których miasto stara się nie dostrzegać. Chcecie Państwo świętować odzyskanie niepodległości, to zorganizujcie obchody na cmentarzu nr 106 przy Farze, gdzie w grobie nr 59 spoczywa wraz z ośmioma kolegami z 20 I.R. Michał Fugiel – dwudziesto-ośmio letni mężczyzna urodzony w Rozembarku (obecnie Rożnowice), którego śmierć dosięgła 4 maja 1915 roku w walkach na Przedmieściu. Nie musicie szukać „malowanych legionistów”, macie na cmentarzu swojego rodaka, o którym zapewne nie macie nawet pojęcia!
W przyszłym roku będą kolejne spacery po cmentarzach pierwszowojennych w Bieczu. Po drugim tegorocznym spacerze miałem wątpliwości, czy są one potrzebne komuś prócz garstki pasjonatów. Teraz widzę, że najbardziej potrzebne są one mieszkańcom Biecza i uczniom jego szkół, by pokazać im historię tych miejsc bez niepotrzebnej propagandy. Gdybyście Państwo chcieli wziąć udział w takim spacerze bez problemu zorganizuję go w przyszłym roku nawet dla Waszej czwórki. Spacery są darmowym wydarzeniem na które trzeba tylko zarezerwować sobie cztery godziny – wg mnie warto, a ocenić możecie to sami.






