Jak w gminie Biecz cmentarz „remontowano” – cz 5.
Informuję, iż w ramach prac prowadzonych pod dozorem konserwatora oraz inspektora nadzoru, oraz archeologa, a także po licznych konsultacjach zarówno telefonicznych, mailowych jak i w terenie, prace zostały odebrane bez uwag, a na odbiorze obecni byli zarówno przedstawiciele wojewody jak i konserwatora zabytków. W ramach prowadzonych prac udało się wbudować trzy zachowane (choć nie do końca oryginalne) słupki ogrodzeniowe i 8 szt krzyży żeliwnych.
Obiecałem, że każdy wpis dotyczący tego remontu będę rozpoczynać słowami urzędniczki Gminy Biecz i tak też czynię. Przyznam, że po swoich publikacjach liczyłem, że będzie jakakolwiek reakcja Gminy, naiwnie myślałem, że może jakaś refleksja – nie ma nic. Ale sadzę, że w urzędzie gminy panuje spokój po tym jak z Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie otrzymali do wiadomości odpowiedź jaką mi udzielono na temat zgłoszonych nieprawidłowości:
Reasumując, nie podzielam Pańskiej opinii, iż „skala nieprawidłowości jest porażająca” i cieszy mnie fakt, że w miejscu, które z roku na rok coraz mniej przypominało cmentarz udało się odtworzyć w całości zarówno ogrodzenie jak i elementy wnętrza (…)
Dokument ten znajdzie się w szóstej części mojej kroniki remontu, wraz z całą moją dokumentacją pokazującą skalę nieprawidłowości. Przekonacie się sami dlaczego tak obojętne jest Gminie Biecz co pisze jeden facet, gdy mają papier z Urzędu. Czy ich samozadowolenie i przekonanie o posiadaniu stosownego „alibi” jest racjonalne czas pokaże.
Bramka
Element ten od samego początku w każdej osobie, której pokazywałem jak „profesjonalnie” został wykonany wzbudzał sporo emocji, najcześciej były to słowa, których upublicznić nie wypada.
Bramka, taki witacz, wizytówka.
Nim przejdę do dokumentacji i opisu rzeczywistości popatrzcie na zdjęcia jak wyglądał oryginał:



Dlaczego wrzuciłem te zdjęcia? Pamiętacie jak w poprzednim wpisie pisałem o „ekspertyzie” pana Tomasza Pruchnickiego, jakoby w latach 80 XX wieku był na tym cmentarzu remont i ogrodzenie nie było przez to oryginalne? Dodałem tam zdjęcie Jana Majewskiego pochodzące z dokumentacji historyczno-odtworzeniowej, którego datowanie jest niepodważalne, a zdjęcie to pokazywało jak zniszczone było ogrodzenie 7 lat po niby przeprowadzonym remoncie. Nikogo nie zastanowiło, że to co na papier przelał pan Pruchnicki ni jak się ma do faktów uwiecznionych na zdjęciach. To teraz popatrzcie na trzy zdjęcia tej samej furty zrobione na przestrzeni 14 lat i powiedzcie mi czy widać na nich „aż 14” lat destrukcji? Między 2011 a 2025 rokiem stan słupów nie zmienił się wcale, może lekko się przechyliły, a może nie, na podstawie tych zdjęć nie sposób tego dociec, ale sam beton z którego zostały zrobione nie nosił żadnych śladów powiększonej destrukcji. Czy któryś ze słupów wydaje się wam znacząco wyższy od drugiego? Czy skosy widoczne na „ornamencie” betonu różnią się między sobą? Czy kierunek w którym opadają jest czytelny?

Czy patrząc na powyższe zdjęcie mielibyście problem z odtworzeniem tego elementu ogrodzenia? Pomijam fakt, że wg dokumentacji na podstawie, której Gmina Biecz uzyskała fundusze na remont, wyraźnie zapisano, że należy także ten element poddać renowacji, a nie odtworzeniu!
To teraz popatrzcie na zdjęcia „odtworzonego” lewego słupa i porównajcie je z oryginałem.



Czy Was też przerosłoby uzgodnienie, w którą stronę należy na kopii wykonać skosy? A gdy pokażę Wam wymiary oryginału i kopii, też będziecie skłonni powtórzyć za urzędnikami Gminy, Wojewody i konserwatorami zabytków, że nie ma żadnych uwag?


Myślicie może, że 20 cm różnicy między oryginałem a kopią nie ma znaczenia? No to popatrzcie jeszcze raz na całość.

Teraz pora na małą zgadywankę, ile widzicie różnic między nowymi, a starymi słupami (remont wykonano bez uwag) bez miarki i poziomicy? No to na początek skosy w „ornamencie” słupów. Te nowe nie dość, że znajdują się na 3 bokach, to jeszcze żaden z nich nie jest skierowany do wnętrza wejścia jak w oryginale, przestrzeń wewnętrzna furty nie posiadała skośnego wykończenia. W oryginale, co widać na zdjęciach słupów przed demontażem, lewy słup posiadał dwa elementy metalowe do których był mocowany drewniany element furty, mało tego obydwa elementy są nadal widoczne i bez problemu można je cały czas zwymiarować!

Zapewne te 20 cm różnicy nie pozwoliło inżynierom z MPGK w Bieczu przenieść wymiarów elementów mocujących, stąd jeden (zapewne uznany za współczesny po tym mitycznym remoncie z lat 80 XX wieku) pominięto, a całe szanowne grono odbierających nie widziało żadnych uwag (kto odbierał przypomnę publikując i tym razem protokoły odbioru, wszak dobrej pracy nie należy przemilczać).
Protokoły odbioru prac remontowych cmentarza wojennego nr 111 w Racławicach
Na koniec tematu bramki wisienka (a w zasadzie oczko) na torcie. Będąc 7 lutego na cmentarzu wojennym w Racławicach dokonałem pomiaru szerokości furty, to że wymiar ten nie będzie zgodny z dokumentacją było dla mnie oczywiste, ale nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził jak to jest z tym wymiarem u dołu furty przy fundamencie i na szczycie lewego (niższego) słupa bramy. Przyznam, że pomiar ten mnie zaskoczył, ale zupełnie nie rozczarował. Przy fundamencie bramki jej szerokość to 162 cm (projektowane 170 cm), natomiast wysokości szczytu niższego słupka to już 165 cm – może gdyby jednak podnieśli go o te 20 brakujących centymetrów, to choć w jednym miejscu złapali by miarę wynikającą z dokumentacji? Patrząc z pewnej odległości ni jak nie idzie zauważyć, by któryś słup odchylał się od pionu, jednak jak pokazuje cały ten remont „na oko” to nie jest najlepsza miara, więc zabrałem tym razem ze sobą poziomicę. Ciekawe, czy będziecie zdziwieni tym co udało się zmierzyć?


Zdziwieni?
Dokumentacja
Wiele pytań wywołała przedstawiona przeze mnie dokumentacja furty. Sam pierwszy raz gdy na nią patrzyłem miałem wrażenie, że jest w niej jakiś błąd, ale jak przyglądnąłem się jej dokładnie stwierdziłem, że to ja źle ją odczytuję.

Autorzy dokumentacji rozrysowali bramkę na pierwszy rzut oka tak, jakby miała ona być sporo wyżej niż poziom gruntu, jednak jak przyjrzycie się rysunkowi bramki zobaczycie, że to podniesienie elementów drewnianych jest pozorne, a rozrysowano je tak, by łatwiej na rysunku przedstawić wymiary elementów drewnianych. Zresztą, jeśli ktokolwiek z wykonawców miał wątpliwości jak należy wykonać bramkę nic nie stało na przeszkodzie by do autorów projektu zwrócić się z prośba o wyjaśnienia i doprecyzowanie wszelkich wątpliwości. Gdyby nawet nie chciano kontaktować się z wykonawcami dokumentacji wystarczyło wziąć metr (a jak ktoś nie potrafi liczyć to nawet kawałek sznurka) i przenieść wszystkie wymiary z oryginału na kopię. Wystarczyłoby gdyby wykonawcy się chciało, a panu Pruchnickiemu w głowie nie kołatały się opowieści Science Fantasy o remoncie w latach 80 XX wieku. Jak pokazałem we wcześniejszym wpisie, remont wykonywano nie w oparciu o dokumentację, a o bliżej niesprecyzowane wizje i wyobrażenia wykonawcy i inspektora nadzoru, a do gotowych już prac niespełna 18 dni przed odbiorem pan Tomasz Pruchnicki dorobił papiery uwiarygadniające prace, a inny urzędnik najpierw je zaakceptował, a potem ten sam urzędnik dwa dni później te prace odebrał – oczywiście chodzi mi o panią mgr inż. arch. Patrycję Czyżycką Kierownik Delegatury Nowy Sącz Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Krakowie.
Jak konserwator i budowlańcy potraktowali oryginały? Lewy słup bramy widzieliście na wcześniejszych zdjęciach, prawy leży obok niego, przysypany ziemią i przyłożony oryginalnym słupem narożnym. Leży i mimo panującej ciszy wokół woła o pomstę dla tych pseudo rekonstruktorów cmentarza.

Poziom
Jak bardzo remont trzyma „poziom” w całym swoim spektrum najlepiej pokazuje sposób mocowania i jakość wymaganych umową materiałów informujących o tym kto wyłożył środki finansowe na przeprowadzenie rekonstrukcji nekropolii. Te „tablice” to jednak jest piękne podsumowanie fachowości, rzetelności i pieczołowitości tego remontu.


Czy to koniec opowieści? Absolutnie nie. W kolejnej części zobaczycie to co przygotowałem i osobiście zaniosłem do Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie, jako informację dla pani mgr Joanny Florkiewicz-Kamieniarczyk (autorki programu prac konserwatorskich dla remontu cmentarza wojennego nr 111 w Racławicach) i jaką od niej uzyskałem odpowiedź, którą Gmina Biecz, zupełnie niesłusznie, może odbierać jako podkładkę, że wszystko jest jak należy.
P.S. W sobotę 21 lutego w trakcie moich pomiarów na cmentarzu zjawiła się grupa kilku osób, dwie panie i kilkoro dzieci i patrzyli na ten cmentarz i remont z uznaniem mówiąc „żebyście widzieli jak tu było dawniej, nie było niczego, a teraz jak to pięknie wygląda”. No cóż …
