Niech nikt nad grobem mi nie płacze

 
Niech nikt nad grobem mi nie płacze
[…] za nic mi wasze łzy sobacze
i żal ten wasz zmyślony.

Niech dzwon nad trumną mi nie kracze

ni śpiewy wrzeszczą czyje;

niech deszcz na pogrzeb mój zapłacze

i wicher niech zawyje.

 

Nie przypuszczałem nawet, że ten wiersz Wyspiańskiego pisany do Leona Stępowskiego będzie dla mnie doskonałą ilustracją do tego, co w ostatnich dniach udało mi się zrealizować na cmentarzu wojennym 116 w Staszkówce Dawidówce.

Sierpień 2023 – moje pierwsze samodzielnie sprzątanie Dawidówki.

Ci z Was, którzy czytają mojego bloga wiedzą, że jestem daleki od zachwytu, gdy ktoś przez przypadek wykona swój obowiązek. Tym razem chcę również z wyprzedzeniem sprawić by nikt nieuprawniony nie mógł powiedzieć „zrobiliśmy”, to słowo należy się tylko nam – Robertowi, Tomkowi, panu Markowi, Krzysztofowi i mnie, reszta spełniła tylko swój obowiązek i to dopiero, gdy poprosiłem o pomoc w zrealizowaniu go za nich. Skąd ta gorycz? Prozaiczna niby sprawa, ale spowodowały ją dwa worki i pewna wizyta, w czasie której jedno zdanie odcisnęło mi się w pamięci i nie wyjdzie z niej nigdy.

Luty 2011 – zdjęcie Andrzej Tabor.

Czemu akurat Wyspiański i ten wiersz? Miał on charakter osobistego testamentu, w którym autor ostro odcina się od fałszu i obłudy, ja nie umieram (nic przynajmniej o tym nie wiem), ale od pewnego czasu nie mogę przejść obojętnie właśnie nad fałszem i obłudą. Ktoś po przeczytaniu całości powie zapewne, że jestem niewdzięczny, ja skwituję to tylko tak – nie mam zwyczaju okazywać wdzięczności osobom, których obowiązki wykonuję ja, całkowicie społecznie i dlatego mam prawo do takiej, a nie innej oceny. 

2025 montaż zdjęcia przedstawiającego Walentego Biolika – zdjęcie Robert Skowron.

Z Dawidówką związały mnie emocje, emocje tak silne, że nie potrafię koło tego miejsca przechodzić obojętnie. List pochowanego tam żołnierza, będący jego pożegnaniam z rodziną w przeddzień śmierci, zawsze towarzyszy mi w tym miejscu: 

Znajduję się w ostatnich chwilach przed moją śmiercią, to

pisze do Was kochani rodzice jeszcze te ostatnie słowa.

Trzy lata temu historia Walentego Biolika dosłownie poraziła mnie swoim tragizmem. Tragizmem wielowymiarowym, bo to tragedia dla jego bliskich, tragedia wielu rodzin tamtego okresu, tragedia matek, ojców, żon, rodzeństwa, dzieci. Obecnie to tragizm zapomnienia i mozolnej troski nielicznych o przekazanie współczesnym, że niepamięć o tych ofiarach powoduje kolejne tragedie, tym razem dotykające nas współczesnych. Co mogę zrobić ja? Mogę jedynie sprawić by pamięć o poległych, by pamięć o ich śmierci nie zaginęła. Wiem, że w tej roli nie jestem ani najlepszy, ani najbardziej „medialny”. Jestem jednak autentyczny. Robię to bez żadnych górnolotnych, bogoojczyźnianych formułek, bez żadnego zadęcia, robię to co dyktuje mi serce i na ile pozwalają mi moje możliwości. Robię to by Walenty, Wilhelm, Richard i wielu wielu innych nie było tylko literami odlanymi z żeliwa, by nawet po 110 latach nadal byli ludźmi, którzy 2 maja 1915 roku zginęli w czasie wojny.

Maj 2024

Skoro sam przed sobą postanowiłem otoczyć to miejsce opieką, to postanowienie to wypełniam najlepiej jak mogę. Nie jestem w tym sam, zawsze mogę liczyć na Katarzynę, Patryka i Roberta, mówimy o sobie „grupa Staszkowska”. Przez te trzy lata poznaliśmy się z mieszkającym opodal Tomaszem Jędrzejkiem i zawsze możemy liczyć na jego pomoc, która tym razem okazała się kluczowa. W tym roku bardzo pomógł nam inny mieszkaniec Staszkówki Marcin Urbanek, który gdy się spotykamy powtarza, jak będziecie pracować to dzwoń – wybacz Marcinie, tym razem nie dałem znać, bo pracowaliśmy w dni powszednie i nie chciałem byś czuł się zobowiązany przyjść nam pomagać, masz swoją pracę i obowiązki, a na Dawidówce jeszcze nie raz zrobimy coś dobrego również z Tobą. Pomoc deklarował również kolejny Tomasz, który chciał przyjechać aż z Lublina, jednak niepewna aura nie pozwoliła mi przyjąć jego pomocy i narazić go na przyjazd taki kawał drogi niepotrzebnie.

1 lipca 2026 – drugie koszenie w tym roku (zdjęcie Robert Skowron).

Samo koszenie cmentarza mnie nie satysfakcjonuje, mam oczy i widzę, co dzieje się na jego terenie, widzę co można zrobić i co jesteśmy w stanie zrobić społecznie. Tak było w zeszłym roku, gdy postanowiłem odczyścić granitowy pomnik główny. Pisałem wtedy do gminy Moszczenica prośbę o możliwość udostępnienia nam wody na ten cel. Gmina odpowiedziała, że w temacie wody najlepiej żebym się skontaktował z OSP w Staszkówce. Z porady nie skorzystałem, nie dlatego, że się uniosłem honorem, ale dlatego, że w wiadomości tej nawet nie podano mi do kogo konkretnie się zwrócić, a ja nie mam czasu na pisanie czy wydzwanianie i tłumaczenie komuś po co, na co i dlaczego. Wodę przynieśliśmy sobie sami w kilkunastu 5 litrowych butlach i pomnik wymyliśmy. Po całej akcji napisałem do gminy prośbę o odebranie śmieci z cmentarza i w odpowiedzi uzyskałem informację, że oczywiście gmina śmieci posprząta (z maila wynikało, że to jest oczywiste i gmina na jesień sprząta). 

Pażdziernik 2024 – pierwsze mycie pomnika.

W tym roku postanowiłem zrobić więcej. Przy czyszczeniu pomnika sprawdziliśmy jaki efekt może to przynieść na steli nagrobnej. Mimo niewielkiej ilości wody efekt był bardzo dobry, stąd udałem się na wiosnę do pana Wójta na rozmowę i po prośbie by gmina wystąpiła do konserwatora zabytków o właściwe zezwolenie na niezbędne prace przy myciu żeliwnych tablic i ich zabezpieczeniu farbą antykorozyjną. Gmina o zezwolenie się postarała bardzo sprawnie je uzyskując i tyle. Tak to była cała pomoc gminy w tym przedsięwzięciu. Pozwolenie, które jak się dowiedziałem później pewnie i ja byłbym w stanie uzyskać przy przejściu przez całą biurokratyczną procedurę i opłaceniu właściwych kosztów wydanie tego pozwolenia – tak jeśli chcesz coś zrobić za Państwo, to by dostać taką zgodę musisz jeszcze temu Państwu zapłacić! Samo zezwolenie to jednak za mało by móc cokolwiek zrobić, w wydanej decyzji jasno wskazano, że całe prace muszą posiadać nadzór konserwatorski. Na szczęście mam Krzysztofa (zawsze unika upubliczniania swojej osoby stąd podaję tylko jego imię), który pomógł mi w przebrnięciu i tej przeszkody, uzgadniając z Panem Markiem Sawickim, że on  obejmie nadzór pro publico bono, za co serdecznie dziękuję i nisko się kłaniam.

Lipiec 2026 – efekt ostatniego mycia.

Na 111 rocznicę bitwy gorlickiej cmentarz posprzątaliśmy, czego efektem były dwa worki śmieci, w tym listopadowe wiązanki, których do maja gmina nie była w stanie uprzątnąć – ale to dla mnie nie jest zaskoczeniem. Wieczorem 2 maja razem z Magdą Szczygieł zorganizowaliśmy uroczystość poświęconą pochowanym na cmentarzu żołnierzom i samej nekropolii, na spotkaniu był obecny pan Wójt. Jakież było moje zdziwienie, gdy będąc na początku lipca oba worki witały mnie w tym samym miejscu, w którym je zostawiliśmy. Tymi workami wystawiliście sobie Państwo świadectwo, o czym jeszcze w stosownym czasie opowiem.

Cała drużyna która 2 maja 2026 społecznie sprzątała cmentarz 116.

Zgadnijcie kto w czasie od zgłoszenia do gminy terminu rozpoczęcia prac (wymóg formalny pozwolenia) zainteresował się czy nam nie pomóc w pracy? Tylko Krzysztof, po 26 maja (dacie formalnego rozpoczęcia prac) gmina zapytała jedynie, czy udało się coś zrobić – ze względu na panujące warunki atmosferyczne było to po prostu niemożliwe. Nauczony zeszłorocznym doświadczeniem, o pomoc w dostarczeniu wody, dosłownie dzień przed rozpoczęciem prac, poprosiłem Tomasza Jędrzejka, który w czwartek dostarczył nam (bezpłatnie) 300 litrów wody, a gdy ta się skończyła udostępnił nam kran z wodą w swoim garażu i tylko dzięki niemu mogliśmy z Robertem wykonać całą żmudną pracę mycia 33 tablic, 5 krzyży i przy okazji ponownego umycia pomnika centralnego. 

Stela nr 1 przed czyszczeniem i malowaniem, oraz efekt końcowy.
Stela nr 11 przed czyszczeniem i malowaniem, oraz efekt końcowy.
Stela nr 26 przed czyszczeniem i malowaniem, oraz efekt końcowy.
Jedna z 33 tablic zabezpieczonych antykorozyjnie.

Zapytacie skąd tyle mojej goryczy w stronę gminy, przecież sam wystąpiłem z propozycją przeprowadzenia prac. Gorycz i rozczarowanie wzięło się z wizyty na Patrii, którą gmina na swój koszt objęła „wiosennymi” porządkami. Na Patrii, którą z taką lubością gmina wykorzystuje do wszelkich patriotycznych uroczystości, padają górnolotne słowa o trosce, pamięci itd. Po gminnym sprzątaniu widok jest taki, że gdybym ja wysypał leżące na Dawidówce od maja 2 worki pozbieranych śmieci tuż przy wejściu byłoby czyściej niż na Patrii.

Cmentarz wojenny nr 116 – lipiec 2026.

Stąd mój wpis, nie po to by chwalić się tym co zrobiliśmy – od dwóch dni jestem dumny i nie mogę uwierzyć, że we dwóch udało nam się po tylu latach przywrócić blask tej nekropolii – ale po to by uniemożliwić gminie dumne pisanie „dbamy”. Niestety nie dbacie, nawet uprzątnięcie śmieci, które jest Waszym obowiązkiem wymaga ode mnie prośby, byście Państwo wywiązali się ze swojego obowiązku! 

Nie, nie zniechęca mnie to, wręcz przeciwnie motywuje, jedyne co to chcę by głośno i wyraźnie mówić, że w znakomitej większości te sukcesy gmin to wynik ciężkiej pracy wolontariuszy, a w czasie nie jednych uroczystości ci sami wolontariusze słyszą z ust włodarzy gmin jak to oni „dbają o cmentarze”.

Na Dawidówce zrobiliśmy to MY: Robert, Tomasz, a pomogli nam w tym Krzysztof i pan Marek. Serdecznie Wam za to dziękuję.

2 Replies to “Niech nikt nad grobem mi nie płacze”

  1. Witam Cię, Darku – to, co zrobiliście na cm nr 116 razem z Robertem – to chapeau bas !
    I tylko tyle i aż tyle.
    Może powinniście jeszcze skorzystać z rad Szymona, który radził, aby pokryć powierzchnie umyte środkiem przeciwgrzybicznym ale sądzę, że to Gmina powinna pokryć zakup z własnym funduszy.
    Tak myślę, że nad tym centralnym pomnikiem (wg mnie – to ołtarz); owszem, umycie to raz ale nie sądzę, by to wiele pomogło… a gdyby tak wypiaskować ? oczywiście, zdaję sobie sprawę, że musiało by zaagażować to trochę ludzi a może warto ? (byle nie tych od gminy Krempna !).
    Darku – jestem Ci wdzięczny za cm nr 1 i 2.

  2. Gminy nie zamierzam już o nic prosić, śmieci po prostu będę zawozić im na cmentarz komunalny i tyle. Co do słów Szymona poczyniłem już jakiś rekonesans i wziąłem je sobie do serca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.