Wojenka

 

Odwiedzając ostatnio kilka cmentarzy w Beskidzie Niskim uświadomiłem sobie jak olbrzymia jest niewiedza w zakresie historii XX wieku i historii lokalnej. Jak masowo przyswajana jest papka historyczna, która niestety jest bardzo daleko od prawdziwej historii.

Idąc z cmentarza nr 102 w Wójtowej na cmentarz nr 103 w Pagorzynie natkałem się w lesie na znak prowadzący na cmentarz, znak stał w środku lasu, przy ścieżce w nim wydeptanej. Znaki te stawiali Austriacy na skrzyżowaniach dróg wiodących na cmentarz, tutaj drogi nie było, sto lat zapomnienia zrobiło swoje, a las nie czeka, zajmuje co może i o czym człowiek nie pamięta. Znak ten był szczególny, ktoś na nim zatarł napisy w języku niemieckim, zostawił jedynie te w języku polskim. Oburzyło mnie to ogromnie. Na grupie cmentarnej uświadomiono mi, że to za minionego ustroju tak robiono, a nawet przed wojną. No cóż jeśli to prawda, to beton wtedy mieli dobry bo trzyma idealnie do teraz. Jednak zaskoczyła mnie inna informacja, takich znaków jest dużo więcej w Beskidzie Niskim i generalnie poczułem zdziwienie moim zdziwieniem.

W Kotaniu odwiedzając miejscową cerkiew miałem przyjemność porozmawiać dość długo z panem który po niej oprowadza. Rozmawialiśmy o Łemkach i tragicznych ich losach. Uderzyła mnie jedna historia którą opowiedział. W czasie zwiedzania cerkwi przez grupę dzieci jeden nastolatek zapytał go czemu to jeszcze stoi , bo przecież to ukraińskie jest i powinno się to wszystko spalić.

Gwoździem do trumny były dumnie powiewające na cmentarzu wojennym w Uściu Gorlickim polskie sztandary. Co za ignorancja i głupota pseudo patriotyczna.

Jakie znaczenie ma dla nas śmierć i wojna. Czy naprawdę warto umierać w imię ojczyzny? Jakiej ojczyzny? Czy ta duża ojczyzna pod wielkim sztandarem (obojętne jakiego koloru, bo każdy ma prawo czuć się obywatelem innego państwa) jest więcej warta niż te małe ojczyzny lokalne? Dlaczego warto oddać życie za ojczyznę, a nie za ojcowiznę? W czym lepsza jest śmierć na wojnie , od śmierci w domu wśród rodziny? Obecny hurapatriotyzm i chęć pokazania wszystkim jacy to jesteśmy dumni i waleczni mnie przeraża. Chodząc po cmentarzach pierwszowojennych łatwo zobaczyć i uświadomić sobie jak marne i nic nieznaczące są idee walki za Cesarza, Cara, Króla czy naród. Wszyscy ci którzy leżą w imiennych i bezimiennych mogiłach mieli rodziny, które pozostawili w imię wyższych idei i jak brutalnie pokazała I Wojna te wielkie ideologie nie są nic warte i wcale nie warto dla nich umierać.

Wszystkim tym którym marzy się wojenka, wojna i Wielka Ojczyzna, przed głoszeniem swoich buńczucznych haseł polecam spacer na położone na odludziu cmentarze i przymierzenie się do jednej z wielu bezimiennych zbiorowych mogił.

W dupie z Wami i z Waszymi wojnami …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *